poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Biegła ciemną uliczką, rozglądając się na wszystkie strony, z potrzebą zobaczenia ich po raz kolejny. Ich twarze krążyły po jej myślach. Jego- śliczna i opalona z wydatnymi kośćmi policzkowymi, lekko zasłonięta przez miodowe włosy., duże zielone oczy, w których błąkały się złośliwe iskierki i pełne usta wykrzywione w nieodgadniony grymas. Jego- urocza i drobna, z dużymi niebieskimi oczami, które patrzyły na nią. Można było z nich wyczytać strach. Biegnąc tak czuła jak jej długie włosy powiewają na wietrze i otulają jej twarz. Nie przeszkadzało jej to. Czuła, że musi biec, choćby na koniec świata, choć wiedziała, że jeśli chciałaby go znaleźć musiałaby umieć latać...

* * *

Siedząc w szkolnej ławce, rozmyślała nad tym co zrobi po powrocie do domu. Wydawało jej się, że od kilku miesięcy jej życie przestało ją zaskakiwać. Wciąż to samo. Sprawdziany, dom, komputer... jedynym odejściem od rzeczywistości był Nate, który zaskakiwał ją zaraz bardziej przy każdym spotkaniu. A wydawało się to nie lada wyczynem, ponieważ znali się od dziecka. To była ta osoba, która zaplatała jej warkoczyki, kiedy rozmyślała, nad tym jak to mieć przyjaciółkę tej samej płci, która płakała z nią za każdym razem, kiedy coś jej nie wyszło... Po długim rozmyślaniu o wszystkich zabawnych sytuacjach, które zdarzyły się podczas ich dwuosobowej imprezy urodzinowe, zorientowała się, że szkicuje jego twarz. Uśmiechnęła się na myśl, że nawet tego nie zauważyła. Zadzwonił dzwonek. Wyszła ze szkoły i skierowała się w stronę domu. Idąc po drodze rozglądała się ze znajomymi twarzami. Nie widząc kompletnie nikogo, zamknęła oczy i ruszyła znaną już na pamięć drogą. Nagle na coś wpadła. Pewna, że wpadła na drzewo otworzyła oczy. Ujrzała przed sobą sporo wyższego od niej chłopaka. Miał na sobie czarną bluzę i białą koszulkę z napisem, którego nie udało jej się przetłumaczyć. Spojrzała w górę i zobaczyła lekko opaloną piękną twarz, z wydatnymi kościami policzkowymi. Miał miodowe włosy, które otaczały jego anielską twarz, jak aureola. Patrzył na nią spod przymrożonych zielonych oczu. Długie rzęsy rzucały cień na jego buzię. Patrząc na nią odepchnął ją od siebie. Zatoczyła się do tyłu.
~ Przepraszam? - powiedziała siląc się na łagodny ton, lecz jej głos zabrzmiał oskarżycielsko.
~ I dobrze, masz za co. - powiedział i uśmiechnął się ironicznie- Kto normalny chodzi z zamkniętymi oczami?
~ Dobra wystarczy. Przeprosiłam cię już... Ale ty też mógłbyś uważać. Skoro szłam z zamkniętymi oczami to chociaż ty mógłbyś się wykazać i po prostu mnie ominąć...
~ Może mógłbym, może nie. - powiedział - A propos. Nie widziałaś tu nikogo... podejrzanego?- powiedział i uśmiechnął się sztucznie.
~ Nie...- powiedziała.
Chłopak spojrzał na nią, uśmiechnął się przyjaźnie i chciał ją ominąć kiedy..
~ Jak masz na imię?- wypaliła, i od razu oblała się rumieńcem.
~ Raphael - puścił do niej oko. - A ty ?
~ Isabel. - powiedziała, a chłopak szybkim gestem chwycił ją za rękę i przysnął do niej usta. Zachichotała. Słysząc to uśmiechnął się do niej słodko i ruszył przed siebie. Izzy długo patrzyła jak chłopak idzie i znika za zakrętem.

* * *

Wróciwszy do domu rozłożyła si wygodnie na kanapie przed telewizorem. Nie lubiła siedzieć sama, ale powoli się przyzwyczajała. Jej rodzice dwa dni temu wyjechali na powtórkowy miesiąc miodowy, więc zostawili dom pod jej opieką. Po chwili wciągnięta całkowicie przez swój nowy ulubiony serial, nie zwróciła uwagi na to, że do domu wszedł Nathaniel i położył pudełko z pizzą na stole. Pstryknął palcami kilka razy przywołując ją do rzeczywistości. Spojrzała na chłopca, który stał przed nią. Miał na sobie czarne spodnie i białą koszulkę z 'wampirzą' kaczką, która pokazywała swoje długie kły. Nate uśmiechnął się do niej. Spod jego niesfornych loków, patrzyły na nią jego duże niebieskie oczy, a pełne usta miał wykrzywione w szczery uśmiech. Widziała rządek białych, prostych zębów, i lekko wysunięte kły. Przywykła już do tego widoku. Nie bała się. Od kilku miesięcy jej przyjaciel był wampirem. Żywił się krwią, ale chodził za dnia, po ulicy. Słonce go nie raniło. Nie chciał stać się wampirem, ale tak niestety kończą osoby, które odmawiają znajomości wampirzym pięknościom.
~ Cześć. - powiedziała i go przytuliła.
~ Cześć, Iz. Jak tam ? - zapytał i usiedli na kanapie.
Isabel opowiedziała mu o poznanym dzisiaj chłopaku, z najdokładniejszymi szczegółami, czego choć mogło to się wydawać niemożliwe, Nate wysłuchał z ciekawością.
~ Czyli.. - powiedział odgryzając kawałek pizzy. - Ma na imię Raphael i jest zabójczo przystojny, tak. ?
~ Cooo... - zaczęła przedłużając ostatnią literę i oblewając się rumieńcem. - Nie mówiłam nic o tym, że jest zabójczo przystojny...
~ Mówiłaś. Chyba z pięć minut rozprawiałaś o jego włosach. - powiedział i uśmiechnął się niej łobuzersko. - Skąd wiesz, że chłopak jest przystojny? Ja jestem ?
~ Oczywiście! Jesteś szaleńczo przystojny. Wszystkie panny się za tobą oglądają! - krzyknęła.
~ Nie zauważyłem... - powiedział speszony.
~ Na co ty patrzysz? Otwórz oczy !
~ Wiesz, bo ja już wybrałem sobie jedną...
~ Kogo ?! - krzyknęła radośnie, lecz nie doczekała się odpowiedzi, ponieważ nagle odezwał się dzwonek do drzwi.- Kto przychodzi tutaj o takiej porze? - zapytała, lecz przyjaciel zniknął już w korytarzu i otworzył drzwi. Poczuła zimny wiatr napływający do pokoju. Podbiega do drzwi. Zobaczyła stojącego przed drzwiami niedawno poznanego chłopaka. Był ubrany w białe spodnie i koszulę, w ręce trzymał sztylet, jarzący się jasnym światłem. Iz otworzyła usta. Raphael miał skrzydła. Białe jak śnieg, puszyste anielskie skrzydła. Uśmiechnął się do niej.
~ Cześć. Ja po niego... - powiedział i wskazał palcem Natea. 

 

CDN. ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz